Blogerska kultura osobista

Blogerska kultura osobista
ePub czas dodania: 2013:02:28 13:50 komentarzy 0
Czy kultura osobista to głownie kindersztuba? Czy może prawidłowo rozwinięta empatia. Wiecie - nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

Nie ukrywam, że jest raczej kiepsko z nami.

Cóż takiego się dzieje, że gdy siądziemy za kierownicę samochodu, to przeistaczamy
się w krwiożercze bestie? Czy to zapach paliwa, czy może specyficzna siedząca
pozycja (do tego jeszcze wrócę) powoduje wydzielanie się adrenaliny, wzrost poziomu
testosteronu i w rezultacie przyjęcie jednego z trzech, decydujących o przeżyciu
trybów działania - "walcz!".
No i walczymy na szosie. Wróg jest wszędzie. Nawet ta głupia matka, co bezczelnie
pcha przed sobą ten wózek z dzieckiem na ulicę, zamiast w pełnym uszanowania spokoju
poczekać aż przejadę. To jest chamstwo. A my z chamstwem walczymy. Czy tym razem
wystarczy tylko piorunujący wzrok, czy może użyć palca. Bo chyba uchylanie okna i
zastosowanie bogatego reperuaru słownego nie ma sensu. Aż tak się przecież nie
wkurzyliśmy.

Otóż podejrzewam, że analogiczne emocje targają nami gdy siadamy przed komputerem i
wchodzimy na ulubione forum, gdzie możemy sobie podokazywać. Jak na szosie. A
właśnie! Znowu mamy tutaj tą specyficzną, skoncentrowaną pozycję siedzącą. Coś z tym
chyba jest. Trzeba się będzie popytać neurofizjologów. Mam takiego jednego, który
obronił świetną pracę doktorską "Wpływ pozycji kucznej na akt defekacji". Więc musi
też coś wiedzieć o siedzeniu na krzesłach i fotelach.

Kiedy to się zaczęło? Kiedyś internet, kiedy jeszcze nie nazywał się internetem,
łaczył ze sobą uniwersytety i placówki badawcze.
Jakiż tam był Wersal! "Ależ Panie Kolego....", "Szanowny Pan wybaczy, ale nie
zgadzam się z...", "Mam nadzieję, że różne spojrzenie nie obraża Pańskich..." No i
tak dalej.
Czy początkiem walk na słowa, walk z opuszczoną przyłbicą, był niesławny Onet.pl?
Czy może rozpoczął to, od wczoraj ś.p. Andrzej Lepper mówiąc w Sejmie - "Wersalu już
tu nie będzie."


Trudno wyczuć ten moment, gdy  wszystko się posypało.

Nagle porobiło się tak, że mój ulubiony bloger, ale nie wymienię, kto zacz taki, z
powodu jego sławnej skromności, czytając, rozjuszający dla niego wpis, robi się cały
wiśniowy (tak sobie wyobrażam, a wiśnie wprost kocham), podane powyżej hormony
zalewają go jak fala tsunami i w rezultacie jest w stanie wystukać roztrzęsionymi
palcami tylko jedno słowo - "sper...j".
Czy to znaczy, że jest takim typem człowieka, który gdyby żył na Dzikim Zachodzie i
ktoś nieopatrznie by splunął na jego but, to bez chwili namysłu wyciągnąłby Colta
Magnum i go zastrzelił? Ależ nie! On przeciaż by stał. Nie ma tej charakterystycznej
skoncentrowanej pozycji, w gaciach przed komputerem.

No i znowu się walnęło. Miało być o kulturze osobistej, a wyszło, jak wyszło.

 

Tagi

licznik: 2923 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze
@jamzgdyni 1|0
 //Kiedy to się zaczęło? Kiedyś internet, kiedy jeszcze nie nazywał się internetem,
łaczył ze sobą uniwersytety i placówki badawcze.
Jakiż tam był Wersal! "Ależ Panie Kolego....", "Szanowny Pan wybaczy, ale nie
zgadzam się z...", "Mam nadzieję, że różne spojrzenie nie obraża Pańskich..." No i
tak dalej.// 

Żal mi ciebie. Zamknąłeś się w swojej szklanej wieży i wmówiłeś sobie, że Usenet był wyłącznie pełen kultury i że mówiło się na Pan. Niby kiedy? Chyba że zanim w ogóle powstały komputery osobiste, bo od kiedy ja pamiętam w Necie panowała zasada zwracania się do siebie na "ty", a nie na "pan".

Zapewne w kilku bardzo wyspecjalizowanych grupkach mogło być inaczej. Ale w ogólnie pojętym internecie wcale nie było tak różowo jak próbujesz wmówić. A na IRCu to od zawsze bywało bardzo różnie.

Jak ci się wydaje, skąd się wzięły tzw. "skrypty bojowe" dla IRCa? Skąd się wzięły e-mail bombery? To są wszystko narzędzia sprzed kilkunastu lat. A ty ludziom wpierasz jaka to wtedy była wzorowa kultura...

Wraz z pojawieniem się usenetu i IRCa pojawiły się kłótnie. Tam gdzie jest dyskusja, zawsze są starcia pomiędzy różnymi ludźmi. Tylko na grupach moderowanych po prostu kłótnie były wycinane i pewnie dlatego ci się wydaje, że ich wcale nie było.

Widać, że niewiele wiesz o czasach kiedy internet w Polsce dopiero raczkował. Kiedy nie było na forach moderatorów, ani działów. Kiedy PhpBB i SimpleMachines jeszcze nie istniały. Kiedy nikomu się nawet nie śniło o opcji "raportuj post".

Wydaje ci się, że TERAZ jest internecie chamstwo? Nic bardziej mylnego. Chamstwo w internecie było zawsze. Tylko kiedyś trzeba było samemu umieć być chamem kiedy trzeba, żeby się bronić - bo moderatorów nie było, a admini z reguły nie mieli czasu.

Nie wspomnę o Usenecie bo tam na niektórych listach to w ogóle wolna amerykanka była.
2013-03-01 01:06
# @rip LunarBird CLH 2013-03-01 01:06 0|0
Dziękuję ci za te informacje i doprawdy nie powinno ci być żal. Uczę się i historii polskiego internetu kompletnie nie znam, bo byłe pewnie daleko.
Oczywiście wcale nie optuję za Pan, czy nawet pan. Jestem jak najbardziej za swobodą dyskusji, tym bardziej, że chyba więcej rozmawiam po angielsku, czy po polsku.
"Pan" używam, gdy zwracam się oficjalnie, lub pierwszy raz i nie znam osoby. "pan" natomiast, gdy pragnę zachować dystans, lub wyrazić się pogardliwie.
Niestety, chyba mnie nie znasz. Uważam się za walecznego bojownika i potrafię mocno przysrać. Zapytaj Goryllusa, u którego mam dożywotni ban. Kłótnia jest sztuką, którą mam dobrze przyswojoną i przekonany jestem, że mój dobrobyt zawdzięczam właśnie atakowaniu, kiedy trzeba.
Jak mówią anglicy loosery są właśnie dla tego, że są meek.

Wiem, że ty też lubisz powalczyć.
Na internecie doprawdy mało się znam. Raczej jestem systemowcem hardwarowcem. Potrafię ci podać, jakie kolory powinny być po kolei w lanowskim RJ45. I jak ustawić transponder na satelicie.
Ale jak już zaczynacie mówić o skryptach i codexach to wymiękam.

Więc drogi ripie, nie zamierzam ci "panować". Źle to odebrałeś.

Serdeczności.
2013-03-01 06:13
# @jamzgdyni 2013-03-01 06:13 0|0

 //Wiem, że ty też lubisz powalczyć.// 

Nie tyle lubię, ile czasami po prostu trzeba. Internetowe wojenki kiedyś mnie bawiły, to prawda. Ale widziałem ich zbyt wiele by tak było nadal.

Gardzę ludźmi używającymi słów jak broni i mających kota na punkcie wygrywania kłótni. Mnie od dawna nic nie obchodzi, wygram czy przegram. Jedna cholera. Jest pewien gatunek ludzi których i tak nie przekonasz.

Jeśli powiem coś ostrzej, to zazwyczaj po to, żeby przypomnieć różnym ludziom, że umiem się kłócić jeśli muszę. Więc jeśli chcą mieć kłótnię, w porządku. Tylko niech się nie nastawiają, że im będzie łatwo.


 //Na internecie doprawdy mało się znam. Raczej jestem systemowcem hardwarowcem. Potrafię ci podać, jakie kolory powinny być po kolei w lanowskim RJ45. I jak ustawić transponder na satelicie.// 

Właśnie. A ja mam dokładnie odwrotnie. Orientuję się w oprogramowaniu, ale sprawy dotyczące sprzętu kompletnie mnie nie rajcują i nie znam się na nich.
2013-03-01 13:57
Jeśli życzy Pan sobie ze mną porozmawiać, 0|0
jestem do dyspozycji na moim blogu.
Moglibyśmy wyjaśnić sobie nasze motywacje, bo uważam, że nie-po-rozumienia biorą się z braku wiedzy i rozumienia.
Potrzebne są dobre chęci po obydwu stronach. Ucieczka nie jest dobrym rozwiązaniem.
2013-03-04 14:56